przykominku
  Pierwsza pomoc
 
 


Porady medyczne

W życiu każdego człowieka, i to niezależnie od jego wieku, może dojść do takich sytuacji w których pomoc medyczna udzielona dosłownie w ciągu zaledwie kilku minut może decydować o życiu. Stany takie nazywamy zagrożeniem życia. 

Stan zagrożenia życia może być spowodowany bardzo wieloma przyczynami. I tak mogą to być silne urazy mechaniczne (np. wypadek samochodowy), porażenie prądem elektrycznym, utonięcie, ciężkie zatrucia środkami chemicznymi, ostry atak serca (ciężki zawał mięśnia sercowego), a także sytuacje kryzysowe w przebiegu wielu ciężkich chorób ogólnoustrojowych.
 
Do ratowania chorego musimy przystąpić według pewnego rutynowego schematu: 
  • należy stwierdzić, czy chory rzeczywiście wymaga reanimacji. Upewnia nas o tym stan nieprzytomności, zatrzymanie oddechu i brak akcji serca.
  • należy chorego bardzo ostrożnie ułożyć na wznak, na twardym i równym podłożu (podłoga, ziemia, stół).
  • sprawdzamy, czy w drogach oddechowych chorego nie ma ciał obcych, takich jak: wymiociny, woda, śluz itp. Jeżeli je stwierdzimy, to należy je natychmiast usunąć za pomocą palca owiniętego w gazę lub chusteczkę do nosa.
  • pod szyję chorego podkładamy wałek zrobiony z koca lub części garderoby, tak aby głowa została maksymalnie odgięta ku tyłowi (w ten sposób następuje wyprostowanie dróg oddechowych).
  • przystępujemy teraz do sztucznego oddychania i masażu serca. Czynności te najsprawniej wykonuje się we dwie osoby (jedna wykonuje sztuczne oddechy, druga masaż serca).
 
 

Sztuczne oddychanie.
Obowiązuje tu następująca technika: klękamy lub stoimy po lewej stronie głowy chorego, swą lewą ręką podtrzymujemy żuchwę (dolną szczękę), tak aby nie opadała i równocześnie nie pozwalamy na zapadanie się do gardła języka. Prawą dłoń opieramy na czole, a dwoma placami tej ręki zaciskamy nos. Następnie nabieramy w płuca jak najwięcej powietrza, które następnie wdmuchujemy do dróg oddechowych chorego. Należy w tym momencie bardzo szczelnie objąć swymi wargami usta reanimowanego. Efektem będzie w tym momencie uniesienie się klatki piersiowej chorego. Czynności opisane wyżej powtarzamy rytmicznie mniej więcej 16-22 razy na minutę. Ta metoda sztucznego oddychania nazywa się usta-usta. U niemowląt i bardzo małych dzieci najlepiej objąć ustami zarówno usta dziecka, jak i jego nosek. W tym samym czasie osoba druga wykonuje masaż serca.
 
Masaż serca.
Technika masażu serca jest następująca: osoba wykonująca masaż klęka lub staje po prawej stronie chorego, obie ręce układa jedna nad drugą pośrodku klatki piersiowej mniej więcej na wysokości 1/3 dolnej części mostka. Następnie w równych odstępach czasu wykonujemy energiczny ruch wgniatania przedniej części klatki piersiowej, tak aby za każdym razem ściana ta ugięła się przynajmniej na dwa do trzech centymetrów. Czynność tę powtarzamy z częstością 70 do 90 razy na minutę. Mniej więcej na trzy do czterech uderzeń w klatkę piersiową powinien przypadać jeden sztuczny oddech. U niemowląt i małych dzieci masażu dokonujemy w ten sam sposób, jednak znacznie delikatniej i nie całą dłonią, a jedynie dwoma palcami. Obie przedstawione wyżej czynności wykonujemy do czasu przybycia lekarza, chyba że w tym czasie wróci choremu zdolność oddechowa i zacznie bić serce. W takiej sytuacji możemy przerwać masaż serca i sztuczny oddech, jednak nadal trzeba bacznie obserwować chorego, gdyż czynności te mogą ponownie ustać i wszystko należy rozpocząć od nowa.
 
Przystępując do reanimacji chorego, należy także zadbać o to, aby chory nie został nadmiernie oziębiony i aby miał dopływ świeżego powietrza (pootwierać szeroko okna, jeżeli reanimacja odbywa się w pomieszczeniu zamkniętym).
 
W przypadkach, kiedy reanimację musi podjąć tylko jedna osoba, postępowanie jest takie samo jak opisane wyżej, z tym że po każdym wdmuchnięciu w drogi oddechowe powietrza ratujący musi wykonać 3-4 masaże serca i tak na przemian.
 
Zakażenia ropne
Rana, a nieraz i drobne nawet otarcie naskórka, mogą stać się "wrotami", przez które drobnoustroje, najczęściej ropotwórcze, wnikają do organizmu. W przeważającej liczbie przypadków organizm zwalcza je sam. Czasem jednak, czy to z powodu dużej ilości drobnoustrojów, dużej ich zjadliwości, czy też zmniejszonej odporności organizmu, zarazki wnikają głębiej do tkanek, a przez naczynia chłonne (tzw. limfatyczne) dostają się do odpowiednich węzłów chłonnych, np. pachowych, pachwinowych, czy podżuchwowych. Wywołują one zapalenie naczyń i węzłów chłonnych. 
 
Zapalenie naczyń chłonnych
Objawia się bolesnością i zaczerwienieniem, które ma wygląd smugi. Najwyraźniej widać je na przyśrodkowej stronie uda, ramienia lub przedramienia. We wszystkich przypadkach zapalenia naczyń chłonnych należy niezwłocznie unieruchomić kończynę. Przy zajęciu naczyń chłonnych nogi należy chorego bezwzględnie położyć do łóżka i zastosować wilgotne okłady z płynu Burowa pod ceratką. O dalszym postępowaniu decyduje lekarz, do którego należy się niezwłocznie zwrócić.
 
Zapalenie węzłów chłonnych
Zarazki wnikające do organizmu przez naczynia chłonne zatrzymywane są przez węzły chłonne, zwane pospolicie gruczołami. Węzły chłonne są bowiem filtrem i barierą, która chroni organizm przed zakażeniem ogólnym. Zatrzymane w węzłach drobnoustroje powodują ich powiększenie, a czasami ich zropienie. Skóra nad zakażonymi węzłami jest zaczerwieniona, a okolica ciała bardzo bolesna. Dolegliwościom miejscowym towarzyszą objawy ogólne, jak gorączka, ból głowy, złe samopoczucie i osłabienie. Leczenie polega na unieruchomieniu kończyny, a więc przy zajęciu węzłów chłonnych nogi trzeba koniecznie położyć chorego do łóżka, a nogę unieruchomić w szynie zrobionej na przykład z deski owiniętej miękkim materiałem. Na okolicę węzłów chłonnych stosujemy kompresy pod ceratką. Dalsze leczenie prowadzić będzie lekarz, do którego koniecznie należy się zwrócić.
 
Zastrzał
Jest to ropień w obrębie palców. Powstaje wskutek skaleczenia lub zakłucia. Zastrzał ma dużą skłonność do szerzenia się w głąb. W tym celu trzeba przede wszystkim unieruchomić palec lub całą dłoń i położyć kompres pod ceratką. O podaniu innych leków, jak antybiotyki, decyduje lekarz.
 
Zanokcica
Jest to ropienie okolicy paznokci. Powstaje ono najczęściej w związku z zakłuciem. Kiedy ropień "dojrzeje", należy zgłosić się do lekarza. Przecięcie ropnia zapobiega szerzeniu się zapalenia w głąb.
 
Z tego wszystkiego, co powiedziano o sprawach ropnych, wynika jasno, że nie należy ich lekceważyć. Ropni nie wolno wyciskać.
 
Czyraki
Do najczęstszych spraw ropnych należy czyrak. Rozpoczyna się on najczęściej małą, lekko swędzącą krostką, na którą nawet nie zwraca się początkowo większej uwagi. Jednakże już po kilku godzinach okolica staje się obrzęknięta i ulega zaczerwienieniu, a po 3-5 dniach czyrak występuje już wyraźnie ponad powierzchnię skóry. Dotknięcie tej części ciała lub poruszenie się powoduje gwałtowny ból. Leczenie czyraków polega na unieruchomieniu okolicy zajętej przez czyrak i robieniu okładów rozgrzewających. O podaniu leków decyduje lekarz. Na zakończenie jeszcze raz - czyraka nie wolno wyciskać, łatwo bowiem zakażenie może się rozszerzyć - powstaje flegmona, a nawet zakażenie uogólnione, które może być groźne dla życia chorego.
 
 
Jęczmień
Osobnego omówienia wymaga tak zwany jęczmień - ropienie powiek, a ściślej - gruczołu łojowego przyrzęsowego na brzegu powieki. W celu przyspieszenia dojrzewania jęczmienia robi się ciepłe wilgotne okłady: watę lub gazę moczy się w ciepłym rumianku lub ciepłej wodzie, lekko wyciska i przykłada do oka. Kompres po ostygnięciu moczy się i przykłada ponownie. Nie wolno jęczmienia wyciskać, grozi to bardzo poważnymi powikłaniami.
 
Ropienie oka
Ropiejącego oka nie wolno zawiązywać. Należy zgłosić się niezwłocznie do lekarza. Do chwili uzyskania porady można przemywać oko 2% kwasem borowym lub rumiankiem.
 
Jak postępować w przypadku ukąszenia przez pszczołę, osę lub inne owady
Użądlenie przez jedną pszczołę na ogół nie zagraża życiu, natomiast pokąsanie małego dziecka przez kilka pszczół może już być niebezpieczne. Szczególnie niebezpieczne jest ukąszenie w język, podniebienie, gardło, przełyk lub oko. W miejscu ukąszenia przez pszczołę powstaje zaczerwienienie i obrzęk. Jest ono bolesne. Czasami występują nudności, wymioty, obfite pocenie się. Im wcześniej usuniemy żądło, które pszczoły zostawiają w miejscu ukłucia, tym mniejsze będą objawy miejscowe i ogólne.
 
Żądło ze skóry staramy się wyjąć przez bardzo delikatne potarcie skóry, nie zaś wyrywając je palcami lub paznokciami, ponieważ w ten sposób opróżniamy zbiornik jadu, który jest za żądłem. Ta nowa dawka jadu pogarsza sytuację.
 
W celu zmniejszenia obrzęku robimy zimne okłady, a miejsce ukąszenia lekko smarujemy amoniakiem, nie wcierając go, aby nie oparzyć skóry. Najlepiej na miejsce ukąszenia nałożyć watę lub gazę nasyconą amoniakiem lub roztworem sody oczyszczonej. W razie braku amoniaku lub sody można nałożyć na miejsce ukąszenia wilgotny popiół z papierosa, który neutralizuje toksynę. Staramy się choremu zapewnić spokój. Jeżeli jest upał, umieszczamy go w cieniu.
 
W razie wystąpienia bardzo silnego obrzęku i podwyższenia temperatury należy udać się do lekarza. Wstrzyknięcie adrenaliny lub hydrokortyzonu przynosi ulgę choremu, ratuje przed śmiercią i przyspiesza zdrowienie.
 
W ten sam sposób postępujemy także w przypadkach ukąszenia przez inne owady.
 
Zdarza się czasem, że w skórze usadowi się kleszcz. Usunięcie go, zwłaszcza w całości, nastręcza czasami dość dużo trudności. Usunąć go najłatwiej, przypalając odwłok kleszcza zapałką lub kapiąc na niego kroplę terpentyny (rada usłyszana ale nie wypraktykowana) .
 
Ukąszenie przez żmiję
Z gadów jadowitych spotyka się w Polsce jedynie żmiję zygzakowatą. Jadowitość żmij, tak jak i innych gadów, jest tym większa, im większe jest nasłonecznienie kraju, w którym żyją. Ukąszenie żmii w lipcu i sierpniu jest bardziej niebezpieczne niż w maju lub wrześniu.

Wkrótce po ukąszeniu można spostrzec w miejscu ukąszenia dwie punkcikowate ranki zadane zębami żmii. Obrzęk rozpoczyna się w miejscu ukąszenia, obejmując stopniowo coraz to większą powierzchnię, tak że po chwili obejmuje już całą kończynę (nogę lub rękę). Czasami obserwujemy nie tylko obrzęk, ale i krwawe plamy, a nawet całkowite obumarcie tkanek - gangrenę. Węzły chłonne w sąsiedztwie ukąszenia powiększają się. Oprócz tych objawów miejscowych obserwuje się, objawy ogólne. Jad, który po dostaniu się do krwi został rozniesiony po całym organizmie, wywołuje takie objawy, jak nudności, wymioty, pragnienie, pieczenie w jamie ustnej, gardle i przełyku. Chory odczuwa lęk, szybko oddycha, a zmierzona w tym czasie temperatura ciała jest obniżona. Stopniowo rozwija się osłabienie, duszność, senność i majaczenie. Czasami zjawiają się drgawki. W przypadkach śmiertelnych - śmierć następuje z powodu porażenia oddechu.
 
W tych przypadkach, w których zastosowano od razu właściwe leczenie, wyżej wymienione objawy ogólne i osłabienie stopniowo się cofają - nieraz w ciągu paru tygodni. Najpóźniej cofa się obrzęk tego miejsca, które zostało ukąszone przez żmiję. Leczenie po ukąszeniu musi być natychmiastowe, im wcześniej przystąpi się do leczenia - tym większa jest nadzieja uratowania go. Natychmiast po ukąszeniu należy nałożyć opaskę uciskową powyżej miejsca ukąszenia - na nodze powyżej kolana, na ręce powyżej łokcia. Opaska nie może pozostawać dłużej niż 2 godziny, w przeciwnym bowiem razie dochodzi do obumarcia (gangreny). Samo miejsce ukąszenia przemywamy wodą, a w razie jej braku śliną. Jad z ranki można wyssać ustami, pod warunkiem, że się nie ma rany na wargach ani w jamie ustnej. W celu odessania można postawić bańkę zwykłą lub ciętą. Na samą ranę można zrobić okład z amoniaku lub 1-2% roztworu nadmanganianu potasowego.
 
Wszystkie te zabiegi są bardzo ważne, ale najważniejsze jest możliwie szybkie wstrzyknięcie surowicy przeciw jadowi żmii. Wstrzykujemy ją podskórnie lub domięśniowo w okolicy ukąszenia. Surowica ta zawiera przeciwciała, które łącząc się z jadem - unieszkodliwiają go. Im wcześniej podamy surowicę - tym mniejsze będzie zatrucie organizmu jadem. W celu wypłukania jadu z organizmu podajemy choremu dużo płynów, najlepiej kawy lub herbaty. Musi on leżeć - nie wolno mu chodzić. Ukąszona kończyna powinna być unieruchomiona w specjalnej szynie. Osobę ukąszoną najlepiej odwieźć do szpitala, gdzie zostanie na obserwacji przez parę dni.
 
Wścieklizna, pogryzienie przez chore zwierzę
Wścieklizna - to choroba zakaźna. Wywołuje ją zarazek. Człowiek ulega zakażeniu najczęściej wskutek ugryzienia przez zwierzę chore na wściekliznę.
 
W przypadkach pokąsania przez psa wściekłego lub podejrzanego o wściekliznę musimy opatrzyć rany w sposób typowy (używając sterylnej gazy, a z braku takowej świeżo wyprasowanego płótna) i udać się do lekarza, który się dalej zajmie pokąsanym - opatrzy ranę i przeprowadzi szczepienie.
 
Bardzo ważne jest również odpowiednie zajęcie się psem. Psa należy poddać skrupulatnej obserwacji. Jeżeli pies przeżyje 10-15 dni od ukąszenia człowieka, to jest to dowodem, że nie choruje na wściekliznę i można wtedy przerwać szczepienie. We wszystkich innych przypadkach, kiedy nie znamy dalszego losu psa (który po ugryzieniu uciekł), albo jeżeli osoba pokąsana została przez kota, lisa czy wilka - szczepienie należy przeprowadzić.
 
Zaczadzenie czyli zatrucie tlenkiem węgla (czadem)
Spalenie się węgla, drzewa, nafty itd. bez dostatecznego dostępu powietrza powoduje powstanie tlenku węgla, zwanego pospolicie czadem. Zaczadzenie najczęściej zdarza się w zimie, kiedy zamyka się za wcześnie piece, aby ciepło nie uciekło. Nie przepalony jeszcze węgiel wydziela dalej tlenek węgla. Zmniejszony dopływ tlenu powoduje zwiększenie się ilości tlenku węgla w piecu, tak że zaczyna się on wydobywać na zewnątrz. Jest bezwonny i dlatego trudno stwierdzić jego obecność w powietrzu.
 

Tlenek węgla jest to gaz bezbarwny, bezwonny, bez smaku, lżejszy od powietrza, dlatego tak łatwo rozprzestrzenia się. Trujące działanie tlenku węgla polega na tym, że po dostaniu się z powietrzem do płuc łatwo łączy się z barwnikiem krwi, hemoglobiną. Nie może ona wówczas spełniać swej naturalnej funkcji rozprowadzania po całym organizmie tlenu i zabierania dwutlenku węgla, który wydychamy. Zablokowana hemoglobina nie spełnia swej roli. Tkanki organizmu, a zwłaszcza mózg, zaczynają odczuwać brak tlenu, człowiek się dusi. Objawy tego duszenia, spowodowanego zatruciem tlenkiem węgla, będą tym silniejsze, im więcej go będzie w powietrzu, którym oddycha ofiara, i im dłużej będzie ona przebywała w zatrutej atmosferze. Te objawy to: ból i zawroty głowy, omdlenie, nudności, wymioty, kaszel, duszność, ślinotok, bóle w nogach i rękach. Powłoki ciała, jak i błony śluzowe, stają się żywoczerwone, przy cięższym zatruciu z odcieniem ciemnowiśniowym. Oddech jest przyspieszony, powierzchowny, nieregularny. Osłabienie i znużenie oraz zaburzenia orientacji i zdolności oceny zagrożenia są powodem, że zatruty nie ucieka z miejsca nagromadzenia się tlenku węgla na świeże powietrze, nie otwiera okna itp. Przy ciężkich zatruciach ofiara zaczadzenia traci przytomność, ma drgawki (konwulsje), ciało jej jest żywoczerwone. Człowiek umiera wtedy z powodu uduszenia.
 
Ratowanie zaczadzonego rozpoczynamy od doprowadzenia świeżego powietrza, otwierając drzwi i okna oraz umieszczając zatrutego w przeciągu. Jeżeli przyczyną zatrucia jest gaz, to należy zamknąć kurki, aby przerwać wydobywanie się gazu. Nie tracąc czasu, wynosimy zatrutego z pomieszczenia, w którym jest gaz, na świeże powietrze. Rozluźniamy ubranie, rozpinamy guziki, pasek, ale nie rozbieramy go, co tak często jest w zwyczaju. Rozebranie w zimie na mrozie powoduje przemarznięcie, a tym samym zmniejsza możliwość odratowania ofiary. Jeżeli zaczadzony po wyniesieniu na świeże powietrze nie zacznie oddychać, to przystępujemy niezwłocznie do wykonywania sztucznego oddychania (metodą "usta-usta" albo "usta-nos"). Przedtem należy kawałkiem gazy lub płótna osuszyć jamę ustną ze śliny, która się zebrała w nadmiarze. Zatrutemu tak jak każdemu nieprzytomnemu, nie wolno wlewać do ust żadnych płynów, żadnych lekarstw. Gdy tylko zaczadzony zacznie lepiej oddychać, układamy go w łóżku uprzednio ogrzanym. Po odzyskaniu przez niego przytomności, możemy podać mu do picia ciepłą, mocną, dobrze słodką herbatę lub kawę. Niezależnie od udzielonej przez nas pomocy, którą rozpoczynamy od razu po stwierdzeniu zatrucia, wzywamy lekarza, który poda niezbędne leki.
 
Warto w tym miejscu wspomnieć o elektronicznych czujnikach czadu (tlenku węgla). Są to niedrogie a bardzo skuteczne urządzenia, które niejednemu uratowały już życie. Są w sprzedaży również urządzenia wykrywające jednocześnie zarówno czad jak i dym oraz gaz propan-butan. 
 
Zatrucie alkoholem metylowym (drzewnym)
Alkohol etylowy zawarty w piwie, winie i wódce wywiera ujemny wpływ na organizm człowieka. Zatrucie alkoholem drzewnym (nazwa pochodzi stąd, że otrzymuje się go przy suchej destylacji drewna) wywołuje jeszcze poważniejsze następstwa, a nawet często kończy się śmiercią. Bardzo często spotykanym następstwem spożycia alkoholu metylowego jest uszkodzenie słuchu lub wzroku, to ostatnie niekiedy prowadzi do całkowitej ślepoty; 12% zatrutych traci wzrok całkowicie, 25% , a więc co czwarty zatruty, ślepnie na jedno oko, w pozostałych przypadkach występują również zaburzenia wzroku mniejszego lub większego stopnia. Spirytus drzewny smakiem i zapachem nie różni się od zwykłego spirytusu - stąd łatwo o zatrucie przypadkowe. Używany bywa do zapalania ognia, do wyrobu farb, lakierów, leków w fabrykach chemicznych, do skażenia spirytusu, do mieszanki używanej do samochodu itd. 
 
Ludzie ulegają zatruciu przypadkowemu po wypiciu spirytusu albo jeśli natarto ich nim, czy też jeśli przebywają w pomieszczeniu zamkniętym, świeżo wymalowanym farbami, do wyrobu których użyto alkoholu drzewnego. Objawy zatrucia mogą wystąpić nie od razu, a po kilku godzinach, albo nawet po kilku dniach. Będą to: ból głowy, nudności, wymioty, bóle brzucha, pobudzenie ruchowe i psychiczne. W ciężkich przypadkach występuje niedowidzenie, głuchota, sinica, utrata przytomności, drgawki i śmierć.
 
Ratowanie chorego rozpoczynamy od natychmiastowego płukania żołądka, w razie niemożności zrobienia tego, trzeba przynajmniej spowodować wymioty. Ponadto podajemy środki przeczyszczające, np. gorzką sól. Podajemy oprócz tego trochę sody oczyszczonej do picia. W celu pobudzenia akcji serca, która ulega osłabieniu, dajemy środki nasercowe, jak kardiamid (Cardiamidum); (10-15 kropli, w zależności od wieku), herbatę lub kawę, mocno osłodzoną. Dobrze jest podać też miód oraz (zawierające potas) soki owocowe lub sok z marchwi. Ponieważ alkohol metylowy częściowo wydziela się przez nerki, wskazane jest podawanie większej ilości płynu, w celu przepłukania organizmu. Oczy zatrutego należy obficie i energicznie przemyć czystą wodą (z czajnika, szklanki itp.). Niezależnie od zastosowania tych środków należy zatrutą osobę przewieźć do szpitala.
 
Zatrucie naftą, benzyną, rozpuszczalnikami
Zatrucia naftą mogą być przypadkowe, spowodowane pomyłką. Dla dorosłego 3 łyżki, a dla dziecka odpowiednio mniej - to dawka trująca. U dorosłego wypicie 6-7 łyżek nafty powoduje śmierć a u dwuletniego dziecka już 1 łyżka może spowodować ciężkie zapalenie płuc oporne na leczenie, a czasami i śmierć. 
 
Objawy zatrucia naftą są różne, w zależności od tego, czy wywołało je wypicie nafty, czy też przebywanie w jej parach. Oprócz objawów miejscowych, obserwowanych w miejscu wtarcia nafty w skórę, stwierdzamy objawy ogólne, jak przyspieszone bicie serca, podwyższoną temperaturę ciała (nieraz bardzo wysoką), czasami nawet drgawki. Zatrucie naftą bywa najczęściej przyczyną krwotocznego zapalenia płuc i krwotocznego zapalenia nerek.
Przy zatruciach spowodowanych wypiciem nafty występują bóle żołądka, jelit, wymioty, biegunka, bóle wątroby, żółtaczka, bóle głowy, utrata przytomności, drgawki i, wyżej wspomniane, zapalenie płuc i nerek. Przy zatruciu parami nafty objawy zatrucia przypominają upicie alkoholowe - początkowe podniecenie przechodzi później w senność i śpiączkę.
 
Zatrucie samą benzyną może nastąpić nie tylko po jej wypiciu. Przebywanie w pomieszczeniu zamkniętym, nasyconym parami benzyny, również może doprowadzić do śmiertelnego nawet zatrucia. Osoba zatruta parami benzyny odczuwa ból i zawroty głowy, nudności, a przy silniejszym zatruciu jest senna, obficie się poci. Pary benzyny drażnią spojówki i błony śluzowe dróg oddechowych, wywołują ich obrzęk, zaczerwienienie, kaszel, pieczenie i łzawienie. Temperatura ciała ofiary obniża się, traci ona przytomność, dostaje drgawek. Niektóre przypadki kończą się śmiercią.

Po wypiciu małych ilości benzyny zjawiają się wymioty, bóle brzucha, wolne, krwawe stolce, czasami, w następstwie uszkodzenia nerek, także i krwiomocz. Po wypiciu większej ilości benzyny, np. 2-3 łyżeczek, rozwijają się duszność, sinica i drgawki. Późniejszym następstwem zatrucia benzyną bywa zapalenie płuc. Jeśli ofiarą jest dziecko, może umrzeć już w kilka minut po wypiciu benzyny.
 
U zatrutego rozpuszczalnikiem najpierw występuje pobudzenie, a potem przychodzi utrata świadomości i przytomności. Zatrutego ratujemy w ten sposób, że usuwamy go z pomieszczenia, w którym nastąpiło zatrucie.

 
Ratowanie rozpoczynamy od usunięcia resztki trucizny z żołądka. W tym celu podajemy zatrutemu do wypicia płyny obojętne i należy wywołać wymioty przez drażnienie palcem gardła. 
 
Jako środek przeczyszczający podajemy gorzką sól. Nigdy nie podajemy oleju rycynowego, bo pogłębia on jeszcze nasilenie zatrucia, ułatwiając wchłanianie się trucizny. Należy też pamiętać, że chory musi mieć dostateczną ilość świeżego powietrza - otwieramy więc szeroko okno. Jeżeli zatrucie nastąpiło np. w garażu (co często występuje przy zatruciu parami benzyny), wynosimy zatrutego na świeże powietrze, na dwór. Jeżeli ofiara jest przytomna, to podajemy jej mocną herbatę lub kawę oraz witaminę B6. Występujące czasami objawy pobudzenia możemy złagodzić podawaniem kropli walerianowych (Neospasmina) lub kardiamidu (5-10 kropli), ale tylko jeśli osoba jest przytomna. W razie utraty przytomności, pogorszenia się oddechu, nie czekając na przybycie lekarza, robimy sztuczne oddychanie. Nie zapominajmy też, że zatruty naftą, benzyną i wszelkiego rodzaju rozpuszczalnikami, musi być odwieziony do szpitala, bo następstwa zatrucia, jak zapalenie płuc i nerek, zjawiają się później i chory przez dłuższy czas wymaga opieki lekarskiej.
 
Zatrucie jodyną
Zatrucie jodyną jest najczęściej przypadkowe. Zdarza się zwykle u dzieci, kiedy dziecko pozostawione bez opieki próbuje samo zawartości różnych flaszeczek. Znane są też przypadki zatruć, gdy omyłkowo podano dziecku jodynę zamiast lekarstwa.
 
Objawy zatrucia to: brązowe zabarwienie skóry i błony śluzowej jamy ustnej. Zatruty odczuwa silny ból jamy ustnej, przełyku i żołądka. Występuje u niego ślinotok, krwawe stolce i wymioty, a z powodu uszkodzenia nerek - bezmocz lub skąpomocz. Z objawów ogólnych wymienić trzeba ból głowy, szum w uszach, pragnienie (z powodu utraty wody z wodnymi stolcami i wymiotami). Śmierć przy ciężkich zatruciach następuje najczęściej w ciągu 48 godzin po zatruciu. W przypadkach wątpliwych, kiedy nie wiemy, czy jodyna jest przyczyną zatrucia, dodajemy mąkę do wymiocin. Jeżeli wymiociny zabarwiają się na niebiesko, to jest to niewątpliwy dowód, że przyczyną zatrucia jest jodyna (jod).
 
Zatrutemu podajemy (jeśli jest przytomny) mleko, papkę kartoflaną, mąkę kartoflaną (krochmal - jedną łyżeczkę stołową na szklankę wody) i wywołujemy tak długo wymioty, aż podawany krochmal przestanie się zabarwiać na niebiesko. Na głowę kładziemy zatrutemu worek z lodem, zimną wodą lub zimny kompres. Potem podajemy mocną herbatę albo kawę. Możemy podać również 6-10 kropel kardiamidu (w zależności od wieku). Inne środki stosuje już lekarz, do którego niezwłocznie należy się zwrócić.
 
Zatrucie środkami ochrony roślin
 
Ostre zatrucie może się objawiać: nudnościami, wymiotami, gwałtownymi bólami brzucha, biegunką, zwężeniem źrenic, łzawieniem, zaburzeniem w widzeniu, bólem i zawrotami głowy, ogólną pobudliwością, drgawkami, trudnościami w oddychaniu oraz utratą przytomności, a nawet śmiercią.
 
Zatrucie przewlekłe charakteryzuje się: złym samopoczuciem, mruganiem powiek, uczuciem znużenia, zawrotami i bólami głowy, uczuciem lęku, ślinotokiem, osłabieniem, drżeniem mięśni, nudnościami i wymiotami.
Wymienione objawy nie muszą ujawniać się wszystkie, to zależy to od środka powodującego zatrucie oraz ilości wchłoniętych pestycydów i wieku zatrutego.
 
Zatruta osoba powinna się znaleźć jak najszybciej w szpitalu, gdzie może otrzymać właściwą pomoc, niemniej poszkodowanemu powinniśmy sami przyjść z pomocą i to jak najszybciej i  usunąć go z miejsca działania trucizny i jeśli zachodzi potrzeba zastosować sztuczne oddychanie. Przy zatruciach doustnych podawać płyny obojętne z dodatkiem sody oczyszczonej, mąki kartoflanej, krochmalu lub węgla lekarskiego i spowodować wymioty. Nie wolno podawać mleka, oleju rycynowego, tłuszczu, alkoholu, ponieważ środki te ułatwiają wchłonięcie trucizny. Skórę skażoną trucizną myjemy wodą z mydłem.

 
Zatrucie jadem kiełbasianym
Wśród znanych nam drobnoustrojów są również i takie, które żyją mimo braku tlenu - stąd ich nazwa: beztlenowce. Beztlenowcem jest pałeczka jadu kiełbasianego. Pałeczka ta może znaleźć się w różnych konserwach, szynce, kiełbasie. Żyjąc np. w konserwie wytwarza ona bardzo silny jad i zatruwa ją. 
Ratowanie zatrutego zaczynamy od płukania żołądka, jeżeli nawet od zatrucia upłynęło kilka godzin. Zatruty człowiek czuje się osłabiony i zmęczony. Leży bezwładnie i mówi z trudem. Ma zawroty i bóle głowy, zaparcie stolca, nudności i duże trudności przy połykaniu nawet płynów (jest to objaw porażenia mięśni przełyku i gardła). Temperatura ciała obniża się i to jest nieraz momentem rozpoznawczym w zatruciu jadem kiełbasianym. Do typowych objawów zatrucia jadem kiełbasianym należy też podwójne widzenie, opadnięcie powiek, duże trudności przy oddychaniu, ślinotok.
 
Zatruty, mimo ciężkiego stanu, jest przytomny aż do śmierci, która może nastąpić 4-8 dni po zatruciu. Jeżeli chory przeżyje 9 dni, to zwykle zaczyna zdrowieć, ale bardzo powoli.
 
Jeśli zatem stwierdzimy objawy nasuwające przypuszczenie, że może to być zatrucie jadem kiełbasianym, natychmiast przewozimy chorego do szpitala. Należy też zabrać resztki pożywienia. Badanie ich pozwoli ustalić rozpoznanie. W szpitalu lekarz wykonuje płukanie żołądka. Wstrzykuje się też surowicę przeciw jadowi kiełbasianemu, która jest jedynym skutecznym środkiem w zatruciu jadem kiełbasianym.
 
 
Odmrożenia - zapobieganie i leczenie
Rozróżniamy odmrożenia lekkie, średnio ciężkie i bardzo ciężkie. Przy odmrożeniu lekkim obserwujemy zblednięcie skóry, a później zaczerwienienie, czasem skóra przyjmuje zabarwienie sinawe.
 
Zmarznięciu towarzyszy zmniejszenie czucia. Później, kiedy odmrożenie ustępuje, obserwujemy przejściowe obrzmienie, piekący ból i swędzenie. Wszystkie te objawy ustępują po kilku dniach i nie mają skłonności do nawrotów.
 
Dłużej działające zimno powoduje odmrożenie średnio ciężkie. Objawy te są wtedy już silniej zaznaczone - powstają pęcherze, które mogą być podbarwione krwią. Okolica odmrożenia jest bolesna nie tylko w miejscu, w którym są pęcherze, ale i obok nich. Te objawy odmrożenia ustępują powoli, nieraz w ciągu 2-3 tygodni. Miejsca odmrożenia są później bardzo wrażliwe na zimno. Każde następne zmarznięcie powoduje powstanie obrzęków piekących i swędzących.
 
Bardzo ciężkie odmrożenia powstają wtedy, kiedy pod wpływem długo działającego zimna nie tylko zjawiają się pęcherze, ale cała skóra i tkanka podskórna ulega obumarciu, czyli martwicy (gangrena). Nieraz bardzo zmarznięte części ciała (uszy, palce nóg) mogą odpaść. Należy więc obchodzić się z nimi bardzo delikatnie. Gojenie się bardzo ciężkich odmrożeń trwa bardzo długo, nieraz nawet całe miesiące. Po takich odmrożeniach pozostają zniekształcenia i blizny.
 
Pierwsza pomoc w przypadku odmrożenia polega na możliwie szybkim przywróceniu krążenia w miejscu odmrożenia. Dobre efekty daje jednak ogrzewanie za pomocą kąpieli, okładów o coraz wyższej temperaturze, zaczynając od +25°C do +30°C, aż do +37°C. Można też nacierać miejsca odmrożenia niewielką ilością alkoholu. Dowodem przywrócenia krążenia w miejscu przemarzniętym będzie zaczerwienienie. Przywrócenie krążenia krwi zapobiega dalszemu marznięciu oraz, co nie jest bez znaczenia, usuwa skutki zmarznięcia. Samo miejsce zmarznięte natłuszczamy wazeliną i przykrywamy opatrunkiem suchym, albo też opatrunkiem spirytusowym, który przyspiesza ustąpienie objawów odmrożenia. W celu zapobieżenia zakażeniu odmrożonego miejsca używa się maści z antybiotykiem (oksykort, maść detreomycynową, neomycynową itd.). Pęcherzy, które tworzą się przy ciężkich odmrożeniach, nie należy otwierać. Powoduje to zakażenie i opóźnia gojenie. Należy więc postępować tak, aby nie uszkodzić pęcherzy. Na miejsce odmrożone kładziemy suchy, jałowy opatrunek i zwracamy się do lekarza tym szybciej, im cięższe jest odmrożenie. W celu ogrzania podajemy ciepłe napoje (dobrze osłodzoną ciepłą herbatę, kawę) oraz zdejmujemy z chorego odzież, jeśli jest wilgotna.
 
Zapobieganie odmrożeniom polega na ogólnym hartowaniu organizmu, noszeniu odpowiedniej odzieży, chroniącej przed zimnem, wygodnego obuwia, ciepłych rękawiczek itd. Należy pamiętać o tym, że ucisk obuwia, skarpetek, podwiązek, rękawic, ciasnej bielizny, ubrania, upośledza krążenie i sprzyja powstawaniu odmrożenia.
 
Wychodząc na mróz, należy odkryte części ciała natłuścić, np. wazeliną, tranem, tłustym kremem (są dostępne na rynku doskonałe kremy ochronne) itd. Ważne jest też pouczenie dzieci o tym, że kiedy jest zimno, to należy się ruszać, biegać, tupać nogami itd.
 
Oparzenia chemiczne
Oparzenia chemiczne są to oparzenia środkami żrącymi, jak np. stężonymi kwasami: siarkowym, solnym, azotowym, karbolowym, octowym, lub zasadami (ługami): sodową i potasową oraz amoniakiem, niegaszonym wapnem. Substancje chemiczne wywołują w tkankach uszkodzenia zależne nie tylko od substancji żrącej, ale także od stężenia, wielkości powierzchni, na którą one działają, a także od czasu działania. Podobnie jak przy uszkodzeniach cieplnych, odróżniamy różne stopnie uszkodzeń chemicznych.
 
Kwasy powodują ścięcie białek tkankowych - powstają suche strupy. Zasady powodują rany drążące, głębokie, wilgotne, rozpływowe. Działanie kwasów jest bardziej powierzchowne niż zasad.
 
Ogólną zasadą postępowania przy oparzeniach chemicznych jest rozcieńczenie środków żrących długotrwałym zmywaniem silnym strumieniem wody.
 
Przy oparzeniach niegaszonym wapnem trzeba najpierw mechanicznie oczyścić z wapna ciało, a dopiero później zmywać oliwą lub dużą ilością wody, w przeciwnym razie, przy dużej ilości wapna, pod wpływem wody nastąpi reakcja chemiczna, wyzwalająca duże ilości ciepła. Spowoduje to nie tylko oparzenie chemiczne, ale i cieplne.
 
Po obmyciu stosujemy miejscowe antidotum, czyli substancję neutralizującą działanie środka żrącego. Przy kwasach będzie to 2-3% roztwór sody oczyszczonej (wodorowęglan sodowy), a w przypadku braku sody - roztwór mydła lub woda wapienna. Przy zasadzie - 1% roztwór octu. Odtrutkę należy zastosować natychmiast, na całą powierzchnię oparzoną, w celu zneutralizowania znajdującej się na ranie substancji żrącej, a następnie przykładamy okłady - przez kilka godzin - nawilżone odtrutką.
 
W razie oparzenia chemicznego konieczne jest leczenie szpitalne.
 
Uwaga: przy oparzeniu fosforanem nie wolno stosować tłuszczowych opatrunków, ponieważ fosfor jako rozpuszczalny w tłuszczach może się wtedy jeszcze bardziej rozprzestrzenić w obrębie rany.
 
W razie oparzenia jamy ustnej skuteczne jest płukanie jej mocnym naparem herbaty.
 
Oparzenia przełyku
Oparzenia chemiczne najczęściej dotyczą przełyku. Przełyk jest to wiotka, kurczliwa i rozciągliwa rura, zbudowana z mięśniówki, wyścielona wewnątrz błoną śluzową. Przełyk rozpoczyna się w gardle, a kończy w żołądku, znajduje się w śródpiersiu, czyli w przestrzeni leżącej w klatce piersiowej, tuż za mostkiem. Przełyk ma kilka zwężeń. W tych właśnie naturalnych zwężeniach zmiany oparzeniowe zwykle bywają większe. Oparzenia przełyku spowodowane zbyt gorącym płynem zdarzają się rzadko. Częstsze są oparzenia stężonymi kwasami: solnym, siarkowym i azotowym (kwasów tych używa się do lutowania, zmywania zlewów, farbowania wełny, garbowania skóry), a z kwasów organicznych - stężonym kwasem octowym (tzw. esencją octową) i zasadami, używanymi do wyrobu mydła lub innymi mieszaninami parzącymi, używanymi w produkcji technicznej, rzemiośle i gospodarstwie domowym.
 
Połknięcie niedużego łyku żrącej substancji trwa moment, skutki tego natomiast są nieodwracalne. Początkowo powstaje miejscowe zniszczenie tkanki, przypominające biały lub żółtawy nalot. Po oddzieleniu się tkanki martwiczej następuje gojenie, przy czym wytwarza się zwykle blizna zwężająca światło przełyku i utrudniająca lub uniemożliwiająca, przechodzenie pokarmów przez przełyk. W rzadkich wypadkach, przy bardzo stężonych kwasach, może nastąpić całkowite zniszczenie ściany przełyku lub żołądka z przebiciem do śródpiersia lub jamy brzusznej. Ponadto stężone kwasy mogą spowodować ogólne zatrucie na skutek uszkodzenia narządów wewnętrznych. Objawy utrudnionego połykania, z powodu wytwarzania się blizn zwężających przełyk, pojawiają się najczęściej po upływie kilku tygodni od oparzenia. Niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia, związane z wypiciem środka żrącego zagraża tak w okresie wczesnym, jak i w okresie późniejszym.
 
W okresie wczesnym - z powodu zatrucia ogólnego, głębokiego uszkodzenia ścian przełyku i żołądka, a przede wszystkim z powodu groźnego obrzęku błony śluzowej krtani i tchawicy spowodowanego kropelkami środka żrącego, które dostały się tam przy zakrztuszeniu się nimi. W okresie późniejszym - z powodu niedożywienia i postępującego wyniszczenia organizmu, którego przyczyną są ściągające blizny powodujące trudności w połykaniu.
 
Oparzenia przełyku stężonym kwasem
Objawy: ogólny niepokój poparzonego, obfite ślinienie, wymioty, pieczenie za mostkiem, pojawienie się w jamie ustnej i gardle nalotów szarobiaławych lub żółtawych. Przy równoczesnym oparzeniu błony śluzowej żołądka mogą wystąpić stolce śluzowe z domieszką krwi. Jeżeli w czasie picia osoba poparzona wylała płyn na skórę brody i rąk, występują takie objawy oparzenia skóry, jak silne zaczerwienienie, czasem z żółtobrunatnawym podbarwieniem.
 
Bezpośrednio po wypiciu kwasu należy podać do wypicia, w celu zobojętnienia kwasu, mleko lub białko kurze lub dla rozcieńczenia jakiekolwiek płyny obojętne (woda). Sztuczne wywoływanie wymiotów jest przeciwwskazane.
 
 
Oparzenia przełyku zasadami
Oparzenia zasadami (ługiem) również wywołują ciężkie uszkodzenia przełyku. W porównaniu z oparzeniami stężonymi kwasami mniej bywa wypadków śmiertelnych natychmiastowych. W późniejszym natomiast okresie - jeśli poparzony przeżyje - dochodzi do bliznowacenia oparzonego przełyku. Blizny te mogą tak zwęzić przełyk, że staje się on niedrożny, a chory nie może przyjmować pokarmów. Wymaga to już operacji, która nie zawsze daje zadowalające wyniki.
 
Objawy oparzenia zasadami podobne są do występujących po zatruciu kwasem.
 
Ponieważ zasada prawie natychmiast łączy się z białkiem tkankowym, wszelkie próby zobojętnienia jej zwykle zawodzą już po kilku minutach od wypadku. Mimo to, bezpośrednio po oparzeniu zasadą należy podać do picia mleko, wodę lub jakikolwiek płyn lekko zakwaszony (np. pięciokrotnie rozcieńczony ocet). Dieta powinna być płynna.
 
Oparzenia przełyku amoniakiem
Bezpośrednio po wypiciu amoniaku występują: ślinotok, kaszel, odpluwanie krwawej plwociny, a czasem i krwawe stolce. Amoniak oprócz żrącego działania miejscowego w jamie ustnej, żołądku, a przede wszystkim w przełyku, wywiera też ogólne trujące działanie na organizm. Między innymi powoduje ciężkie uszkodzenie nerek.
 
Po wypiciu amoniaku można podać kwaśne mleko, rozcieńczony ocet, sok cytrynowy lub pomarańczowy. Jeśli brak tych środków, należy podać płyny obojętne, wodę, herbatę itd.
 
Oparzenia przełyku formaliną
W handlu znajduje się 40% roztwór formaliny. Używany bywa najczęściej przez ludzi cierpiących na nadmierne pocenie się nóg. Jest to środek silnie żrący i nie powinien być stosowany bez zlecenia lekarza. Przechowywanie formaliny razem z lekami jest przyczyną wielu pomyłek i ciężkich, najczęściej śmiertelnych oparzeń przełyku i żołądka oraz ogólnego zatrucia.
 
Oparzenie formaliną początkowo wywołuje przekrwienie i palenie w jamie ustnej i przełyku, występują przy tym bóle brzucha, biegunka, zawroty głowy, ogólne osłabienie, czasami ataki drgawek i skąpomocz, a nawet bezmocz - świadczy to o uszkodzeniu nerek.
 
Zatrutemu zapewniamy dopływ świeżego powietrza. Do picia dajemy białko jaja kurzego z wodą. Stosujemy lewatywę i podajemy środek przeczyszczający (sól gorzką). Inne leki otrzymuje chory już w szpitalu, gdzie musi być niezwłocznie umieszczony.
 
Oparzenia przełyku to zawsze bardzo poważne wypadki. 
W razie wypadku należy porozumieć się ze specjalistą laryngologiem, pod którego opieką chory musi pozostawać przez dłuższy czas i zgłaszać się do niego do kontroli.
 
Oparzenia oczu substancjami żrącymi
Jeśli do oka dostanie się jakaś substancja żrąca, np. kwas, wapno, zasada itp., należy natychmiast starać się wypłukać ją z oka. Wykonuje się to w ten sposób: kładziemy ofiarę równo na stole, ławce itp., a następnie rozchylamy obie jego powieki palcami lewej ręki. Ręką prawą trzymamy naczynie, z którego obficie lejemy wodę.
 
W celu zneutralizowania zasady można przemyć oko 1% octem albo mlekiem, które zwiążą zasadę. Dla zneutralizowania kwasu, przy oparzeniach kwasem, można oko przemyć 1% roztworem sody oczyszczanej albo mlekiem. Po przepłukaniu zawiązujemy oczy czystą opaską i udajemy się niezwłocznie do okulisty.
 
Porażenie prądem elektrycznym
Trudno sobie wyobrazić dzisiejsze życie bez prądu elektrycznego. Prąd jest wszędzie: w oświetleniu, pralkach, lodówkach, żelazkach i innych urządzeniach elektrycznych, stwarza potencjalne niebezpieczeństwo dla każdego z nas, a szczególnie dla dzieci i to tym większe, im młodsze i mniej doświadczone jest dziecko. Niebezpieczeństwo wzrasta, jeśli te urządzenia są niesprawne, dlatego wszelkie uszkodzenia urządzeń: kontaktów, przewodów itp. muszą być zreperowane przez elektryka natychmiast po zauważeniu usterki, bo o nieszczęście nietrudno.
 
Uszkodzenia organizmu wywołane przez prąd elektryczny zależą od wielu czynników, a między innymi od wysokości napięcia i natężenia prądu, czasu działania prądu (zetknięcia się z prądem). Ponadto bardzo ważne jest to, na czym porażony stoi. Jeżeli będzie w suchym obuwiu lub na suchej drewnianej podłodze, to mniejszą poniesie szkodę niż gdyby stał na wilgotnej podłodze lub ziemi, boso lub w mokrych butach. Porażenie będzie również większe u człowieka spoconego lub zmoczonego. Wilgoć jest dobrym przewodnikiem elektryczności, prąd elektryczny przepływa wtedy swobodnie przez nasze ciało i może nas porazić, poparzyć, nawet zabić, a przy bardzo wysokim napięciu - spalić na węgiel.
 
Porażony prądem elektrycznym pada nagle nieprzytomny, kurcząc przy tym gwałtownie ręce, najczęściej kryjąc w zaciśniętej dłoni przewód elektryczny (jeśli ten przewód był bezpośrednia przyczyną porażenia). W miejscu zetknięcia się z prądem obserwujemy oparzenie skóry. Oparzenia zresztą mogą być nieraz dość odległe - np. ktoś dotknął przewodów ręką prawą, a największe oparzenie nastąpiło pod pachą lewą, gdzie był najbardziej spocony.
 
Ratowanie porażonego rozpoczyna się od możliwie szybkiego odłączenia go od źródła prądu elektrycznego. Należy przy tym zachować dużą ostrożność, aby samemu nie ulec porażeniu. Zdarza się niestety często, że próbując oderwać porażonego od przewodu elektrycznego, przez który przepływa prąd, sami ratujący ulegają porażeniu. Można to zrobić znacznie prościej wyłączając bezpieczniki, wyciągając z gniazdka przewód zasilający.
 
Jeżeli tego nie możemy zrobić, to odciągamy porażonego (albo przewody) ostrożnie, wkładając na rękę rękawiczkę gumową lub przy pomocy jakiegoś kija, szmaty, itd. Bardzo ważne jest, abyśmy nie stali na wilgotnej podłodze - zwłaszcza jeśli jest to prąd o wysokim napięciu.
 
Po oderwaniu porażonego od źródła prądu przystępujemy do sztucznego oddychania - przy czym musimy pamiętać, że czasem zabieg ten trzeba wykonywać przez 2-3 godziny. Wszelkie leki (zastrzyki) mogą być podawane tylko przez lekarza. Nieprzytomnemu nie wolno nic wlewać do ust, bo możemy spowodować dostanie się płynu do płuc i jeszcze pogorszyć stan porażonego.
 
Porażonego trzeba rozebrać i dokładnie obejrzeć, czy nie ma oparzeń. Przy oparzeniu prądem postępujemy tak, jak przy zwykłym oparzeniu cieplnym. Miejsce oparzone przykrywamy sterylną gazą, którą następnie polewamy spirytusem lub czystą wódką. Duże oparzenia wymagają leczenia szpitalnego.
 
Po odzyskaniu przez porażonego przytomności, należy go położyć do ciepłego łóżka i podać ciepłe płyny, najlepiej kawę lub herbatę.
 
Porażenie piorunem jest również porażeniem prądem elektrycznym, powstałym wskutek wyładowań elektrycznych. 
Ratowanie porażonego rozpoczynamy od sztucznego oddychania i równocześnie wzywamy lekarza.

 
Jedynym środkiem, który trzeba zastosować, jest sztuczne oddychanie metodą "usta-usta" lub "usta-nos" oraz zewnętrzny masaż serca. Niezależnie od udzielanej przez siebie pomocy wzywamy natychmiast karetkę pogotowia ratunkowego, najlepiej reanimacyjną (R).

Jeżeli burza "złapie" nas poza zabudowaniami, to nie należy chronić się pod drzewami, ponieważ pioruny najczęściej uderzają w drzewa i to te samotnie stojące. Podążamy wtedy powoli (nie biegiem!) w stronę najbliższego domostwa. Jeżeli burza zaskoczy nas w lesie, a jesteśmy z dziećmi, to należy je rozmieścić pod krzewami lub najniższymi drzewami i to możliwie daleko od pnia. Piorun (prąd elektryczny) spływający po drzewach ma największe napięcie blisko drzewa, a stopniowo w miarę oddalania się od niego napięcie to maleje. 
 
Jeżeli już staniemy w czasie burzy pod drzewem, to przynajmniej 10 metrów od pnia i noga przy nodze. Lepiej jednak zmoknąć niż ryzykować życie. A więc trzymajmy się z dala od drzew. Niewskazane też jest przebywanie w wodzie, bo i tu czasami pioruny uderzają.
 
 
Zatrucie grzybami
Co roku latem i jesienią czytamy w gazetach o zatruciach grzybami - nieraz całych rodzin. 
Objawy zatrucia grzybami są różne - wspólną cechą prawie wszystkich zatruć są zaburzenia żołądkowo-jelitowe występujące w różnym czasie (od momentu spożycia potrawy), charakterystycznym dla danego gatunku grzyba. W zależności od gatunku spożytych grzybów mogą wystąpić:
  • uszkodzenia wątroby, nerek i innych narządów miąższowych,
  • zaburzenia układu nerwowego,
  • tylko zaburzenia żołądkowo-jelitowe.
We wszystkich zatruciach grzybami należy zadbać o możliwie wczesne opróżnienie przewodu pokarmowego z resztek grzybów. W tym celu najlepiej skontaktować chorego możliwie najszybciej z lekarzem, który przeprowadzi płukanie żołądka i jelit oraz zabezpieczy materiał do badań diagnostycznych. Pamiętać należy, że u zatrutych muchomorem sromotnikowym po okresie burzliwych zaburzeń żołądkowo-jelitowych występuje faza względnego uspokojenia. Jeżeli ta faza zbiegnie się przypadkowo z zastosowaniem jakichkolwiek działań tzw. przedlekarskich, stosowanych w domu, każdy jest przekonany, że jego działania są skuteczne i pomoc lekarska jest zbędna. Opóźnia to konieczny kontakt chorego z lekarzem i powoduje ogólne pogorszenie stanu chorego.
 
Im wcześniej rozpocznie się właściwe dla danego typu zatrucia postępowanie, tym rokowanie jest lepsze. Przez cały czas ciało chorego należy ogrzewać.
Przystępując do ratowania zatrutego grzybami, najpierw ustalamy, kiedy po zjedzeniu grzybów wystąpiły pierwsze objawy. Im wcześniej, tym rokowanie, co do wyzdrowienia jest lepsze - im później, tym gorsze.
 
Najcięższe zatrucia, niestety najczęściej śmiertelne, powoduje muchomor sromotnikowy. Muchomor ten podobny jest do gołąbków (surojadek) o zielonym lub oliwkowym zabarwieniu i z nimi najczęściej bywa mylony. Niektórzy mylą go też z czubajką kanią (sową) oraz gąską żółtą (zielonką). Białe odmiany muchomora sromotnikowego - muchomor wiosenny (Amanita verna) i muchomor jadowity (Amanita virosa) bywają mylone z młodymi pieczarkami.
 
Oto niektóre cechy różniące te gatunki: muchomor wiosenny i jadowity mają blaszki (u spodu kapelusza) białe przez cały okres wegetacji, natomiast u pieczarek blaszki, w miarę wzrostu grzyba, zmieniają zabarwienie: od białych poprzez różowe, brązowe, aż do czarnych. Muchomory mają charakterystyczne bulwiaste zgrubienie podstawy trzonu, którego nie mają pieczarki. Cechy te są dobrze widoczne, pod warunkiem właściwego zebrania grzybów, tj. wykręcania grzyba z nóżką (całego owocnika) ze ściółki, a nie ścięcia tylko samego kapelusza. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości w identyfikacji grzybów należy je zawsze wyrzucić! Można też skorzystać z fachowej pomocy grzyboznawców zatrudnionych w wojewódzkich stacjach sanitarno-epidemiologicznych.
 
Muchomor sromotnikowy, muchomor wiosenny i muchomor jadowity zawierają te same 11 trucizn, które działają uszkadzająco na narządy miąższowe, a w szczególności na wątrobę, nerki, a niekiedy na mięsień sercowy i śledzionę; około 50 g świeżych grzybów (średni grzyb) może stanowić dawkę śmiertelną dla dorosłej osoby. Objawy zatrucia muchomorem sromotnikowym występują późno - okres utajenia (okres pomiędzy spożyciem grzybów a wystąpieniem objawów zatrucia) wynosi najmniej 12, a najczęściej 12-24 godziny. Pierwsze objawy występują dość nagle. Są to gwałtowne bóle brzucha, silne wymioty i wodniste stolce z domieszką śluzu i krwi. Powodują one niezmiernie szybko bardzo silne odwodnienie organizmu. Po tym burzliwym okresie zaburzeń żołądkowo-jelitowych (w drugim dniu po spożyciu grzybów) następuje jakby poprawa - bardzo zwodnicza, bo w czwartym i piątym dniu pojawia się gwałtowne pogorszenie, rozwija się śpiączka. Zatruty ginie z powodu uszkodzenia wątroby i nerek.  Musimy więc zapewnić choremu szybki transport do szpitala. Podanie choremu w szpitalu leku w dużych dawkach i hormonów kory nadnerczy może w niektórych przypadkach uratować życie.

Objawy zatrucia występują już po 15-30 minutach od spożycia w postaci zaburzeń żołądkowo-jelitowych: nudności, wymiotów, biegunki. Następnie pojawiają się: niepokój, uczucie lęku, szum w uszach, ból głowy, silne pobudzenie psycho-ruchowe.
 
Są to przede wszystkim nudności, wymioty, biegunka i podniecenie. Zatruta osoba bredzi, ma niepokój ruchowy, źrenice rozszerzone, skórę i błony śluzowe suche (jak przy zatruciu szalejem lub wilczą jagodą) podwyższoną temperaturę ciała, przytomność zaburzoną, aż do utraty włącznie. Czasami występują drgawki i porażenia.

 
Warto wspomnieć, że na terenie naszego kraju nie występuje borowik szatański, a grzyb powszechnie zwany "szatanem", to goryczak żółciowy, który jest gatunkiem niejadalnym z racji gorzkiego smaku, natomiast nie potwierdzono jego właściwości toksycznych.
 
Należy podkreślić, że leczenie wszystkich zatruć rozpoczyna się od opróżnienia przewodu pokarmowego i płukania żołądka. Pamiętać należy, że wymiociny i popłuczyny są cennym materiałem pozwalającym na wykonanie szybkich analiz diagnostycznych.
 
A oto kilka uwag, które mogą zmniejszyć ryzyko zatrucia:
  • podczas zbierania grzybów nie wolno wkładać do kosza grzybów nie znanych lub młodych, które trudno rozpoznać.
  • wszystkie grzyby śmiertelnie trujące, rosnące w Polsce, mają blaszki na dolnej stronie kapelusza. Grzyby rurkowe dają jedynie ostry nieżyt żołądkowo-jelitowy, ale nie powodują śmierci.
  • odróżnianie grzybów trujących od jadalnych na podstawie tego, że grzyb trujący sinieje na przekroju i ma piekący smak jest błędne!
  • wiele grzybów jadalnych sinieje na przekroju i ma piekący smak i odwrotnie grzyby trujące nie sinieją na przekroju i nie mają gorzkiego smaku (między innymi muchomor sromotnikowy)
  • potrawy z grzybów należy przyrządzać w dniu zebrania lub najpóźniej następnego dnia, ponieważ grzyby łatwo się rozkładają i łatwo mogą w nich powstać substancje trujące. Podobnie dzieje się podczas kilkakrotnego ich odgrzewania.
  • w przypadku podejrzenia o zatrucie grzybami, należy poddać leczeniu wszystkie osoby, które te grzyby spożywały, nawet jeśli nie wystąpiły u nich objawy zatrucia.
 
Urazy głowy
Mocne uderzenie lub okaleczenie głowy może spowodować, poza mniej lub więcej widocznym zranieniem skóry, uszkodzenie kości czaszki, a nawet i mózgu - tej delikatnej tkanki nerwowej, tak ważnej dla sprawnego funkcjonowania organizmu.
 
Rany czaszki, zwłaszcza połączone z urazem mózgu, wymagają specjalnego postępowania. Zasadą, od której nie wolno w tych wypadkach odstąpić, jest pozostawienie chorego w bezwzględnym spokoju. W razie wbicia w czaszkę ostrego przedmiotu, nie ruszamy go, pozostawiając, aby został usunięty w szpitalu. Sam przedmiot przykrywamy sterylną gazą. Ranę głowy lub czaszki opatrujemy typowo, przykrywając ją sterylną gazą, którą przymocowujemy bandażem lub leukoplastem. Duża rana musi być zeszyta w szpitalu lub w pogotowiu ratunkowym.
 
Tylko w warunkach bezwzględnego spokoju można zapobiec dalszemu kaleczeniu i uszkodzeniu mózgu oraz naczyń krwionośnych odłamkami kostnymi, które powstają przy pęknięciu czaszki.
 
Do typowych objawów wstrząsu lub uszkodzenia mózgu należy niepokój, senność, nudności i wymioty, nieraz dość uporczywe, lub utrata przytomności. Te nudności i wymioty są ważnym objawem, sygnalizującym, że mamy do czynienia ze wstrząsem mózgu. Wtedy należy zapewnić choremu bezwzględny spokój i koniecznie zasięgnąć porady lekarskiej. Po odzyskaniu przytomności po wstrząsie mózgu chory niejednokrotnie nie pamięta tego wszystkiego, co działo się bezpośrednio przed wypadkiem.
 
Jeżeli urazowi głowy towarzyszy krwotok z uszu i nosa, to nasuwa się podejrzenie, że jest, to poważniejsze uszkodzenie czaszki, np. pęknięcie podstawy czaszki.
 
Chorego z urazem głowy należy przewozić w pozycji leżącej (najlepiej na boku, aby przy wymiotach nie zakrztusił się), nie narażając go na dodatkowe wstrząsy i urazy. Transport powinno się zorganizować jak najprędzej i jak najszybszym środkiem lokomocji, nawet samolotem czy helikopterem.

Urazy oczu
Do najbardziej delikatnych narządów należy oko. W razie zaprószenia lub urazu należy więc możliwie prędko zgłosić się do lekarza okulisty. Następstwem zaniedbania w tych sprawach mogą być nieodwracalne zmiany, a nawet najcięższe z kalectw - ślepota.
 
Oko jest bogato unerwione, zwłaszcza jego najbardziej wystająca część, tak zwana rogówka. Dlatego to każdy uraz, każde obce ciało, nieraz nawet drobny pyłek, powoduje silny ból. i łzawienie, które ma ułatwić wydalenie tego obcego ciała.
W razie stwierdzenia obcego ciała, usuwamy je brzegiem chusteczki albo wilgotnym wacikiem.  Bezpieczniej jest jeśli wykona ten zabieg lekarz.
Po każdym powierzchownym uszkodzeniu oka należy położyć zimny okład na oko i natychmiast udać się do lekarza okulisty lub szpitala.
 
Urazy brzucha
Urazy brzucha spowodowane są przeważnie przez upadek, przejechanie, potrącenie przez samochód, rower, uderzeniem mocno kopniętą piłką itp. Jeśli ofiarą jest małe dziecko trudno jest odpowiedzieć na pytanie, co się dziecku stało. Dlatego bezpieczniej jest zawsze oddać dziecko na obserwację do szpitala, gdzie w razie potrzeby będzie można natychmiast wykonać niezbędną operację.
 
Transport chorego do szpitala po każdym wypadku, a po urazie głowy i brzucha szczególnie, musi być bardzo ostrożny. Trzeba go zabezpieczyć przed wstrząsami w drodze. Najlepiej przewozić go karetką pogotowia ratunkowego. Należy też pamiętać o tym, że choremu, który został uderzony w brzuch lub przejechany, nie wolno podawać nic do picia ani do jedzenia, można mu tylko zwilżyć wargi.
 
Pojawienie się takich objawów, jak: zimne poty, pragnienie, zatrzymanie gazów i moczu, jest groźnym objawem, świadczącym o tym, że uległy uszkodzeniu narządy jamy brzusznej, takie jak jelita, nerki. W tych wypadkach rokowanie co do życia pacjenta nie zawsze może być pomyślne i wszelkie wstrząsy mogą stan jego jeszcze pogorszyć. Dlatego też lepiej jest wtedy chorego przenieść na noszach, jeśli odległość z domu do szpitala nie jest zbyt duża, albo niezwłocznie zawiadomić pogotowie. Należy pamiętać, że czasami uraz brzucha, nie powodujący nawet zranienia, może doprowadzić do pęknięcia takich narządów, jak wątroba, śledziona lub pęcherz moczowy. Wtedy tylko natychmiastowa operacja może uratować ofiarę. Kiedy mamy do czynienia z urazem brzucha, początkowo nie możemy stwierdzić, czy uraz jest groźny, czy nie i dlatego w czasie transportu musimy zachować daleko idącą ostrożność. Chorego układamy na plecach lub na boku, z nogami zgiętymi w stawach kolanowych i biodrowych. Ułożenie takie znosi napięcie mięśni brzucha, a w konsekwencji zmniejsza ból. Chory nieprzytomny lub półprzytomny może czasami próbować usiąść, co nie jest wskazane. Dlatego w czasie transportu musi być pod czyimś nadzorem.

Krwotoki
Przy zranieniach dużych naczyń krwionośnych człowiek szybko traci krew, bez której nie może żyć. Pomoc lekarska w tych wypadkach jest już nieodzowna.  Dlatego, aby ten krwotok zatrzymać, ucisk w okolicy rany musi być dość silny. 
 
Zwykły krwotok opanowujemy opatrunkiem uciskowym, jeżeli natomiast mamy do czynienia z krwotokiem z tętnicy i to dość dużym (krew tryska fontanną), to musimy założyć opaskę uciskową (np. bandaż, opaskę elastyczną, kawałek płótna, gumową rurkę itp.) i możliwie szybko uzyskać pomoc lekarską (ucisk nie może być zbyt duży i nie może trwać dłużej niż 0,5-1 godziny).

 
 

Coś z myślą o dzieciach
Domowe sposoby na kaszel


Konsultacja: dr Barbara Gierowska-Bogusz, pediatra neonatolog z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie
Tekst: Agnieszka Góra

interia: Mam dziecko

U dzieci kaszel najczęściej jest konsekwencją kataru, który spływając do gardła i oskrzeli, podrażnia błonę śluzową dróg oddechowych. Na początku infekcji kaszel zazwyczaj jest suchy. Dopiero po kilku dniach staje się mokry i bardziej intensywny. Nie wolno go jednak hamować, bo dzięki niemu drogi oddechowe szybciej się oczyszczają.

Możesz ułatwić malcowi odkrztuszanie i przyspieszyć jego powrót do zdrowia. Skorzystaj z naturalnych metod, które z powodzeniem stosowały już nasze babcie. Dzięki prostym zabiegom poprawisz samopoczucie smyka i zapobiegniesz rozwojowi choroby.

Oklepywanie plecków
Ten prosty zabieg pomoże smykowi pozbyć się nadmiaru śluzu z dróg oddechowych i ułatwi mu oddychanie. Dzięki oklepywaniu ataki kaszlu będą rzadsze i mniej uciążliwe.

JAK TO ZROBIĆ: Połóż dziecko na brzuchu na swoich kolanach, aby jego główka była skierowana ku dołowi. Złóż dłoń w łódkę i delikatnie oklepuj nią malca. Zacznij od środka i powoli przesuwaj dłoń w kierunku ramion. Wykonuj tę czynność rytmicznie przez kilka minut po obu stronach kręgosłupa. Oklepuj malca 4-5 razy dziennie, koniecznie po porannej pobudce.

Eukaliptusowa inhalacja
Nawilża śluzówkę i upłynnia zalegającą wydzielinę, dzięki czemu malec może łatwiej ją odkasływać. Polecana od 2. roku życia.

JAK TO ZROBIĆ: Do naczynia z wrzątkiem dodaj nie więcej niż 8 kropel olejku eukaliptusowego. Postaw je w bezpiecznym miejscu i usiądź z maluszkiem w pobliżu, by brzdąc mógł wdychać unoszące się opary. Inhalacje rób kilka razy dziennie. Samym olejkiem możesz też skropić poduszkę lub pieluszkę zawieszoną przy łóżeczku.

Sok z buraka
Jest polecany przy kaszlu i chrypce. Działa wykrztuśnie, pomaga oczyścić drogi oddechowe z wydzieliny. Zawiera betainę, która hamuje namnażanie się drobnoustrojów.

JAK TO ZROBIĆ: Przekrój duży burak ćwikłowy, wytnij w nim dwa spore otwory i nasyp do nich cukru. Następnie wstaw warzywo do lekko nagrzanego piekarnika. Wytworzony w zagłębieniach sok podawaj smykowi łyżeczką trzy razy dziennie. Sok z buraka jest całkowicie bezpieczny - kilka kropel można podać nawet 6-miesięcznemu dziecku.

Mleko z miodem
Napój działa rozgrzewająco i napotnie. Jest skutecznym specyfikiem na dreszcze i kaszel. Zawiera m.in. witaminy A, B i C, które mobilizują system odpornościowy.

JAK TO ZROBIĆ: Do kubka z ciepłym (ale nie gorącym) mlekiem dodaj dwie łyżeczki miodu, całość dokładnie wymieszaj. Taki napój podawaj malcowi do picia dwa razy dziennie. Miód ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne, łagodzi ból gardła i męczący kaszel. Jednak miód i mleko to silne alergeny, dlatego nie proponuj mikstury małemu alergikowi oraz dziecku, które nie skończyło 2. roku życia.

Stawianie baniek
Ten prosty zabieg pobudza krążenie krwi i mobilizuje mechanizmy ochronne organizmu. Postawienie baniek dziecku zawsze trzeba skonsultować z pediatrą.

JAK TO ZROBIĆ: Postaw 8-10 sztuk baniek (najlepsze będą bezogniowe) na pleckach maluszka i bokach klatki piersiowej, omijając kręgosłup i łopatki. Pozostaw je na ok. 10 minut. Przez 2-3 dni po zabiegu maluch nie powinien wychodzić na dwór, niech poleży w łóżku i dobrze się wygrzeje. Bańki można stawiać dzieciom od 4. roku życia.

Ziołowe herbatki
Napar z kwiatu lipy obniża gorączkę, odkaża drogi oddechowe i łagodzi kaszel. Herbatka z owocu dzikiej róży zawiera dużo witaminy C i wspomaga odporność.

JAK TO ZROBIĆ: Torebkę ziołowej herbatki zalej 2/3 szklanki wrzącej wody, następnie zaparzaj pod przykryciem przez 15 minut. Napar podawaj po 1/4 szklanki 2-3 razy dziennie między posiłkami. Do herbatki możesz dodać sok malinowy, a jeśli dziecko ma ponad rok, także miód albo sok z cytryny.

Syrop z cebuli
Dzięki dużym ilościom witaminy C skutecznie mobilizuje organizm do walki z infekcją. Cebula zawiera także naturalne olejki eteryczne o silnym działaniu bakteriobójczym.

JAK TO ZROBIĆ: Pokrój cebulę w plastry, zasyp ją 2-3 łyżkami cukru i odstaw na 24 godziny w ciepłe miejsce, aby puściła sok. Tak powstały syrop podawaj dziecku 3 razy dziennie po łyżeczce. Ze względu na silne właściwości wzdymające syrop z cebuli można serwować dzieciom, które ukończyły 1. rok życia
.




UWAGA:

Nie zapominajmy o systematycznym badaniu swojego stanu zdrowia, musi nam ono wystarczyć na długie lata...
Nie zapominajmy też o tych lekach, które przepisał nam lekarz i które musimy przyjmować
.
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 108645 odwiedzający (253637 wejścia) Zapraszam ponownie.  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=